Chodzenie na luźnej smyczy

Jak i czego można uczyć psa dorosłego. Techniczne instrukcje, wskazówki i problemy.
Ala od Jazza
Ekspert
Posty: 314
Rejestracja: 08 lut 2017, 13:23
Imię psa: Jazz i Cliff

Chodzenie na luźnej smyczy

Post autor: Ala od Jazza » 09 lut 2017, 12:18

Źródło: http://alaodjazza.pl/luzna-smycz/

Z problemem powyrywanych barków i naciągniętych mięśni ramion zmaga się wielu właścicieli psów. Niektórzy z nich z niekłamanym przerażeniem patrzą na prognozy pogody zapowiadające śniegi i oblodzenie, bo dla nich oznacza to jazdę figurową, w której to partnerem inicjującym piruety jest zdecydowanie ukochany Pimpuś.

Cóż, żarty żartami, ale problem psa ciągnącego na smyczy jest dość poważny, zwłaszcza, że nawet niewielki pies może uszkodzić ramię dorosłemu zdrowemu człowiekowi – wystarczy moment naszej nieuwagi, podczas którego pies znienacka szarpnie. Zwierzak ciągnący uniemożliwia nam także trzymanie w rękach czegokolwiek wraz ze smyczą – o niesieniu zakupów, jeździe na rowerze z psem czy też prowadzeniu wózka nie ma mowy.

Żeby prowadzenie naszego pupila na smyczy stało się czynnością miłą i nieabsorbującą, wystarczy nauczyć go chodzenia na luźnej smyczy. UWAGA! „Luźna” nie oznacza „długa”. Smycz może mieć 1,5m długości, ale zwisać swobodnie, nie być napięta.

Czasami nauka chodzenia na luźnej smyczy jest mylona z chodzeniem przy nodze. Jest między tymi dwoma zachowaniami zasadnicza różnica – kiedy mówimy o luźnej smyczy, mamy na myśli psa swobodnie chodzącego w zasięgu jej długości, węszącego i eksplorującego teren, którego jedynym zadaniem jest pilnowanie, by owej smyczy nie napiąć. Natomiast chodzenie przy nodze oznacza stan wysokiego skupienia, podczas którego pies znajduje się w konkretnej pozycji przy naszej nodze, co samo w sobie wyklucza relaksujący spacer pełen eksploracji otoczenia i doznawania różnych wrażeń płynących ze środowiska. Zdecydowanie nie jest wskazane, żeby pies przez cały czas trwania spaceru był w najwyższej fazie koncentracji, ponieważ wyjścia na dwór są dla psa i po to, by mógł swobodnie poznawać świat i przyjmować nowe bodźce ze środowiska. Także dla zdrowia psychicznego zwierzaka potrzebne mu jest wyraźne rozgraniczenie trybu pracy i trybu relaksu (proporcje powinny być zdecydowanie przechylone na stronę relaksu). Dlatego nauka chodzenia na luźnej smyczy jest rozwiązaniem idealnym, które pozwala zarówno psu jak i nam czerpać korzyści ze spaceru, gdyż pies może swobodnie chodzić jednocześnie nie wyłączając całkowicie myślenia.

Żeby móc skutecznie uczyć psa utrzymywania smyczy nienapiętej, należy zdać sobie sprawę z powodu, dla którego pies ciągnie. Jest on prozaiczny – po prostu ciągnąc zawsze udaje mu się szybciej dotrzeć do upatrzonego celu, w związku z czym różne psy wypracowują sobie nawet różne strategie ciągnięcia – jedne prą do przodu niczym tarany, inne z kolei stosują technikę nagłych szarpnięć, jeszcze inne potrafią stawać słupka i ciągnąć na dwóch łapach – wszystkie te sposoby zależą od tego, co danym psom działało. Jeśli pies zobaczył, że tylko nagłe szarpnięcia pozwalają szybko dotrzeć do celu, właśnie taką technikę będzie stosował.

Ciągnięcie na smyczy jest także związane z brakiem kontroli emocji i zbyt dużym pobudzeniem psychicznym na spacerze. Czasami wystarczy popracować nad psim opanowaniem, a smycz nagle „sama” staje się luźna.

Jeszcze jedną przyczyną tego, że pies ciągnie może być rodzaj smyczy, na jakiej go prowadzamy. Modne są rozciągane smycze typu „flexi”, które same rozwijają się i zwijają, my nie musimy się męczyć ze sznurkiem plączącym się pod nogami i oplatającym wokół palców. Teoria piękna, ale cóż z tego, jeśli właśnie taka smycz uczy naszego psa napinania smyczy. Jak? To proste – kiedy zwrócimy uwagę na mechanizm rozwijania smyczy, od razu zauważymy, że to pies tak naprawdę ją rozwija…. ciągnąc. Uczy się więc, że aby iść do przodu i aby przedłużyć sobie zasięg smyczy, trzeba przeć, pokonując jej opór. Dodatkowo, wiele psów stresuje dźwięk pstrykającej blokady i rozwijania się „flexi” – co też powoduje ciągnięcie, bo pies próbuje uciec od tego dźwięku.

Dlatego, jeśli mamy psa młodego, którego dopiero zapoznajemy ze smyczą, powinniśmy zrezygnować z zastosowania właśnie takiego jej rodzaju. Zdecydowanie lepsze są długie (2 – 4 metry) smycze materiałowe, z taśmy lub skóry, przepinane na różną długość (tzw. treningówki), dzięki którym to my kontrolujemy, na jaką odległość odchodzi pies, a nie on. Taka smycz ogólnie pozwala lepiej zapanować nad zwierzęciem, bo jest poręczniejsza i krótsza, niż rozciągana.

Nie wiedzieć czemu, wielu właścicieli w obliczu problemu ciągnącego psa decyduje się na założeniu swojemu psu kolczatki, dławika, szelek zaciskowych, a nawet obroży elektrycznej. Aby używać tych narzędzi, potrzeba mieć specjalistyczną wiedzę o szkoleniu, wiedzę na wysokim poziomie popartą zarówno mocnymi podstawami teoretycznymi, jak i latami praktyki. Bardzo łatwo jest narzędziem awersyjnym wyrządzić psu krzywdę psychiczną (pomijając uszkodzenia krtani i kręgosłupa na odcinku szyjnym, mikrourazy tchawicy, itp). Należy także pamiętać, że pies po stałym noszeniu np. kolczatki po prostu przestaje na nią zwracać uwagę i ciągnie nadal, złe skojarzenia jednak dalej utrwalają się.

Co więc zrobić? Rozwiązanie jest łatwe,ale wymaga samokontroli od nas i samozaparcia – wystarczy konsekwentnie nie pozwalać osiągać psu upatrzonego celu na napiętej smyczy. Jeśli pokażemy mu, że napinając smycz nie tylko nie dojdzie do czegoś, do czego bardzo chciałby dojść, ale jeszcze zacznie się od tego oddalać, bardzo szybko nauczy się kontrolować swoje emocje i pilnować tego, aby smycz była luźna.

Jest wiele przepisów na naukę tego ćwiczenia, ja podaję kilka z nich (najlepiej jest, jeśli się ich używa równolegle, daje to najszybsze efekty):

Utrzymanie luźnej smyczy

Luźna smycz ma kształt litery U, niezależnie od swojej długości. Karabińczyk smyczy przypięty do obroży/szelek zwisa swobodnie w dół. Smycz należy trzymać w prawej dłoni, tworząc pętlę, umożliwiającą luzowanie smyczy. Nim pies napnie smycz, cmokamy i staramy się zwrócić jego uwagę, po czym zmieniamy kierunek marszu lub idziemy nadal w tą samą stronę, pod warunkiem, że smycz pozostaje luźna. Jeśli jednak pies napnie smycz – mówimy spokojnie „NIE” i stajemy w miejscu (natychmiastowo „wrastamy” w ziemię) lub robimy krok w tył, zachęcając psa do podążania za nami lub przynajmniej zwrócenia uwagi na nas. Gdy smycz staje się luźna (Pamiętaj – to pies podchodzi, nie Ty), Chwalimy psa – „DOBRY PIES”.

Sygnał „NIE” będzie dla psa tzw. „sygnałem braku nagrody„.

Gdy pies uparcie prze, próbując ciągnąć, uniemożliwiamy jego szarpanie i wąchanie, skracając smycz i „łowiąc” psa do siebie, po czym natychmiast luzujemy smycz, czekamy na chwilę kontaktu i wtedy pozwalamy powąchać to, do czego pies dążył (oczywiście w ramach rozsądku – jeśli to cel zupełnie dla psa zabroniony, po prostu odchodzimy z komendą „IDZIEMY”, dając w zamian coś lepszego). UWAGA! Nie szarpiemy psa!

Nagradzamy pochwałą lub smakołykiem każde spojrzenie na nas i momenty, kiedy pies idzie ładnie, nie ciągnąc.


Karniaki

1) Najpierw zaczynamy z jakąś WIELKĄ pokusą dla psa. Może to być członek rodziny z czymś do jedzenia (wolno wołać do psa, ale nie jego imię ani żadne komendy, wolno skakać w miejscu, przykucnąć, pokazywać psu miskę, itp), przyjazne psy przy płocie, ktoś bawiący się piłeczką, zabawka, itp.
2) Pokusa ma być wielka, ale nie osobista, tzn. nikt nie powiedział, że to konkretnie dla naszego psa.
3) Inna możliwość, to po prostu pokazanie psu miski w czasie obiadu (pies przywiązany lub trzymany, żeby nie pobiegł od razu do miski), ale zamiast postawić ją przed psem, stawiamy ją z dala od psa.
4) Pokusę umieszczamy w pewnej odległości (np. 10m) od linii startu (zaznaczamy sobie linię startu), stopniowo ją zwiększając.
5) Mówimy imię psa (lub czekamy na spontaniczny kontakt wzrokowy) oraz komendę „IDZIEMY”.
6) Pies oczywiście bardzo chce ciągnąć do pokusy, w której stronę zaczynamy iść. Jak tylko pies leciutko napnie smycz (początkowo będzie to po 1 kroku), mówimy spokojnie „NIE”, odwracamy się i wracamy z psem do linii startu.
7) Nie szarpiemy psa, ale zabieramy go ze sobą. Zabieramy smycz do linii startu, a co za tym idzie, wszystko co jest do niej doczepione (czasem będziemy psa lekko ciągnąć, ale szybko zacznie iść z nami bez ciągnięcia z powrotem, oczekując następnej powtórki dojścia do pokusy).
8) Na linii startu czekamy aż pies przestanie się rwać (w końcu przestanie) i spojrzy na nas. Jak mamy kontakt wzrokowy, mówimy „IDZIEMY” i ruszamy znowu do przodu.
9) Znowu ciągnie – mówimy spokojnie „NIE” i cofamy się do linii startu.
10) Trzeba założyć od początku: ja mam czas i psa przeczekam. Cierpliwość i konsekwencja będą źródłem sukcesu. Pies się uczy, że za każdym razem jak napina smycz, traci grunt, który już przeszedł.
11) Jak dojdziemy do naszej pokusy, mówimy psu „PROSZĘ” i nagradzamy psa – bawimy się z nim piłeczką, dajemy smakołyki, pozwalamy zjeść obiad, w zależności od rodzaju pokusy.
12) Powtarzamy całe lekcje kilka razy (w przypadku użycia obiadu tylko jedno powtórzenie, bo pies zjada obiad), aż mamy psa idącego na luźnej smyczy w stronę wielkiej pokusy.
13) Gdy opanujemy już początki i w życiu codziennym (na spacerach, poza sesjami ćwiczeniowymi) pies czasem jeszcze ciągnie, gdy tylko zaczyna to robić, mówimy spokojnie „NIE” i zatrzymujemy się lub odwracamy się w miejscu o 180 stopni i zaczynamy iść w przeciwną stronę (można ćwiczenie urozmaicić).
14) Nie szarpiemy psa, po prostu się odwracamy i zmieniamy kierunek, a on jest do nas zaczepiony. Jak spojrzy na nas lub po prostu ładnie idzie, chwalimy „DOBRY PIES” i możemy nagrodzić.
15) Jeżeli zależy nam na posuwaniu się w określonym kierunku, to po kilku krokach bez ciągnięcia zawracamy w stronę, w którą szliśmy przedtem, mówimy wtedy „IDZIEMY”, chwalimy i nagradzamy, kiedy do nas dołącza (uczymy go przy tym zwrotów).
16) Jeżeli na początku chodzimy w tę i powrotem na krótkim odcinku, to nie przejmujemy się tym. Następnym razem odcinki bez ciągnięcia będą dłuższe i dłuższe.


POMOCY! MÓJ PIES JEST ZA SILNY!
Czasami zdarza się (zwłaszcza na początku nauki luźnej smyczy), że mimo szczerych chęci właściciel psa jest po prostu zbyt drobny i słaby, aby być w stanie utrzymać psa fizycznie (co czasem jest także konieczne, np. gdy pies prze z całej siły, by się dostać do celu albo nagle wyrywa się i pociąga nas tym samym za sobą). Jeśli nie jesteśmy w stanie psa zatrzymać, to cała nauka luźnej smyczy idzie na marne, bo pies uczy się, że „na chama” mu się udaje.

Dla takich wyjątkowych piesków można zdecydować się na specjalny rodzaj oprzyrządowania spacerowego, który pomoże nam zatrzymać psa bez użycia siły lub przy minimalnym jej nakładzie.

Ale UWAGA! Zaproponowane tu narzędzia NIE UCZĄ psa chodzenia na luźnej smyczy. Służą tylko i wyłącznie jako management .

1) Szelki zapinane z przodu. Ich budowa zakłada, że pies nie jest w stanie ciągnąć, bo smycz zaczepiona na piersi po prostu odwraca naszego psa na bok. Im większej siły zatem użyje pies, tym szybciej odwróci się w przeciwną stronę, niż chciał zmierzać. Po prostu nie jest w stanie przeć tak, jak w zwykłych szelkach, gdzie punkt zaczepienia smyczy jest umiejscowiony na grzbiecie, dzięki czemu szelki doskonale rozkładają siłę parcia na przedpiersie i pies bez większego dyskomfortu może używać maximum swojej siły.

Oto takie szelki:
http://alaodjazza.pl/wp-content/uploads ... y_walk.jpg
źródło: http://www.edogsncats.com/glezw.php

2) Kantarek / halter

Moim zdaniem jest to narzędzie nieco gorsze, niż szelki z zapięciem z przodu – nie tylko pod względem skuteczności, ale przede wszystkim dobrego samopoczucia psa. Zasadą jego działania jest odwrócenie pyska i głowy psa na bok/do tyłu w momencie pociągnięcia smyczy. Wiąże się to jednak z dużym dyskomfortem tak fizycznym, jak i psychicznym psa – może być przyczyną narastającej w psie frustracji (fizycznie ciągnąć nie może, ale psychicznie wcale się nie wycisza). Czasami może także prowadzić do zachowań agresywnych w stosunku do innych psów, bo zaburza psią komunikację. Stosunkowo często także psy uczą się go ściągać lub na nim ciągnąć – dodatkowo, zanim nałożymy psu kantar na spacer, trzeba przeprowadzić kilkanaście sesji nauki noszenia kantara poprzez nagradzanie psa, gdy ma go na sobie i ściąganie. Bez tego jest duża szansa, że pies po prostu zacznie brykać i zdenerwuje się, bo nie wie, co ma na pysku.

Kantar zdecydowanie nie nadaje się dla psów robiących nagłe zrywy, bo może spowodować nawet urazy kręgosłupa! (I nie ma tu znaczenia, że smycz jest z drugiej strony podpięta dodatkowo do obroży – gdy mamy takiego narwańca, czasem możemy nie zdążyć złapać za koniec smyczy podpięty do obroży i pies zrobi sobie krzywdę).

Zatem dla jakich psów? Zdecydowanie dla spokojnych pełnych samozaparcia i uporu taranów, które po prostu prą przed siebie, nie robią zrywów, a ich jedyną taktyką jest przedzieranie się przez największe przeszkody niczym czołg :) Przy takich psach kantar odniesie sukces, bo pomoże nam odwrócić początek tego tarana i dzięki temu być może uzyskać jakieś skupienie.

http://alaodjazza.pl/wp-content/uploads ... lter_6.jpg
źródło: http://caviki.blogspot.com/2012/06/wojn ... gance.html

Magda123
Posty: 1
Rejestracja: 16 wrz 2019, 12:57
Imię psa: Axel

Re: Chodzenie na luźnej smyczy

Post autor: Magda123 » 16 wrz 2019, 13:00

Jaką smycz dla dużego psa polecacie? Szukam czegoś wysokiej jakości, co wytrzyma dłuższy czas. Myślałam o czymś takim: https://www.esmefordog.pl/pl/c/Smycze/16 - może ktoś z Was posiada i mógłby coś powiedzieć na ten temat?

kuba35
Posty: 2
Rejestracja: 12 wrz 2019, 13:35
Imię psa: bodzik,bombel

Re: Chodzenie na luźnej smyczy

Post autor: kuba35 » 03 paź 2019, 11:00

Polecam szelki dla psa a za szelkami specjalna sprężynę lub po prostu gumę która sie trudno naciąga dla mnie to było zabawnie. Mój pies to owczarek podhalański , nie jest jeszcze dorosły ale waży już ponad 40 kg i robi mi czasem ogromne problemy na spacerze.

Ala od Jazza
Ekspert
Posty: 314
Rejestracja: 08 lut 2017, 13:23
Imię psa: Jazz i Cliff

Re: Chodzenie na luźnej smyczy

Post autor: Ala od Jazza » 06 paź 2019, 20:48

Mi się świetnie sprawdzają smycze Nobby Preno Classic. Kupowałam tutaj: www.petsmile.pl :)

Co do sprężyn czy innych amortyzatorów - mogą zaburzać komunikację z psem na smyczy, dlatego trzeba sprawdzić, czy niechcący nie sprawimy, że smycz będzie stale napięta (nie powinna być) :)

ODPOWIEDZ