Chłop śpi, a w polu mu samo rośnie

Tutaj dyskutujemy na temat różnych pozytywnych sposobów uczenia psów zachowań oraz "naprawiania" ich problemów
czarnepotwory
Ekspert
Posty: 330
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Chłop śpi, a w polu mu samo rośnie

Post autor: czarnepotwory » 23 lut 2017, 10:57

Chciałam tu podzielić się z Wami taką obserwacją, która zwłaszcza w ostatnich miesiącach uporczywie do mnie powraca. Chodzi o taki, w sumie nieoczekiwany, bonus pozytywnej pracy z psem.

Zacznę od początku. Jak pewnie wiecie, Gofer jest psem problemowym: boi się ludzi, co przekłada się na chęć ich odganiania i nadmiernie emocjonuje się w obecności obcych psów (takie połaczenie obaw, chęci kontaktu i niedostatków umiejętności społecznych). Nad tym pierwszym problemem pracujemy od dawna - jak sądzę, z jakimś tam skutkiem. Natomiast w kwestii obcych psów w zasadzie od początku trochę się poddałam. Problem polegał po pierwsze na tym, że w mojej okolicy spotkania z psami są sporadyczne, co ma swoje zalety, ale jest też pewnym problemem, bo utrudnia systematyczną pracę. Po drugie, właściwie od początku uznałam, że sama sobie z tym nie poradzę - poziom emocji u psa duży, a ja jestem amatorką i zdecydowanie za słabo jestem w stanie odczytywać psią komunikację, żeby móc tu coś sensownego robić. A z szukaniem pomocy specjalistów miałam ten problem, że i z kasą nie było najlepiej i sparzyłam się wcześniej, więc nie bardzo wiedziałam, do kogo rzeczywiście mogę się zwrócić z tym problemem, żeby mi faktycznie pomógł i nic nie napsuł.

Jakież było moje zaskoczenie, gdy w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że Gofer także w tej drugiej kwestii, niejako sam z siebie, zaczyna robić znaczące postępy, mimo braku mojej systematycznej z nim pracy w tym obszarze (cała praca polegała na tym, że kiedy juz trafiliśmy na jakiegoś psa na spacerze - a oto nie zdarzało się szczególnie często - to po pierwsze starałam się zachować odpowiedni dystans i po drugie nagradzałam sowicie za spokój i za odrywanie uwagi z psa i przenoszenie jej na mnie, albo za wąchanie trawy, cokolwiek, co nie jest fiksowaniem się na obiekcie; czasem, jeśli zdarzyło się na spacerze spotkać jakiegoś samotnie chodzącego zrównoważonego wiejskiego psiaka, wyciszałam swojego wariata skupianiem na sobie i nagradzaniem, a potem pozwalałam na spokojne spotkanie).

Powiem tyle: jakoś tak dość na początku naszego wspólnego życia Goferek zobaczył kiedyś w odległości pewnie jakichś 500 m psa i poleciał do niego z takim impetem, że zerwał linkę-bieliźniarkę, na której wówczas chodził. Natomiast ostatnio na porannych bezsmyczowych spacerach spotykamy taką grupkę 5-6 niedużych psiaków szczekających na nas zza płotu swojej posesji, ale także wychodzących nieco za ten płot (bo nie jest szczelny), także ze szczekaniem. Gofer jest tym mocno zainteresowany. Ale nie podbiega, tylko powoli podchodzi w tamtą stronę. Co jakiś czas odwraca się i sprawdza, gdzie ja jestem i co robię. Nawiązuje kontak wzrokowy. Wykonuje komendę "Siad" wydaną ze sporej odległości. Nie poddlatuje do tych psów jak wariat, podchodzi, ale kontaktu jeszcze nie nawiązał. I daje się od tego zbliżania do nich odwołać - może nie natychmiast, ale jednak. Może się wydawać, że to niewiele, ale dla mnie to kolosalna zmiana. I mam takie wrażenie, jakby to się zrobiło samo.

Tak sobie myślę, że takie rzeczy to tylko w szkoleniu opartym o relację, o pracę nad emocjami, o wspieranie umiejętności społecznych psa. Coś się tam zasieje, a rośnie samo.

Viktoria
Posty: 25
Rejestracja: 10 lut 2017, 18:33

Re: Chłop śpi, a w polu mu samo rośnie

Post autor: Viktoria » 23 lut 2017, 11:48

Widocznie ćwiczenie z psem podniosło jego pewność siebie, a to też bardzo pomaga psu się ogarnąć :)
A co do wiejskich psiaków chodzących samopas, to zauważyłam że to często dobre narzędzie socjalizacyjne :D one potrafią tak ładnie po psiemu wysyłać do drugiego psa komunikaty, zachowują się tak naturalnie, że nawet radzą sobie z moim nieogarem ;)

czarnepotwory
Ekspert
Posty: 330
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Re: Chłop śpi, a w polu mu samo rośnie

Post autor: czarnepotwory » 23 lut 2017, 12:00

Myślę, że tu bardzo różne czynniki zagrały - i pewność siebie, i zaufanie do mnie, i samokontrola, i alternatywne strategie zachowania w stresowej sytuacji - i grom wie, co jeszcze. Chodziło mi w tym wszystkim o taki efekt, że w pracy pozytywnej coś tam wkładasz i wkładasz w tego psa, a w pewnym momencie zaczyna ci to procentować i czasem w całkiem nieoczekiwanych miejscach.

Wiejskie psiaki chodzące samopas jak dla mnie mają dwie ogromne zalety - po pierwsze, najczęściej mają naprawdę fajne umiejętności społeczne, a po drugie nie łazi za nimi człowiek, którego nagłe pojawienie się i wkroczenie w psią interakcję może wszystko zepsuć, zwłaszcza w przypadku takiego bojącego się ludzi nieogara, jak mój.

Lullaby81
Ekspert
Posty: 23
Rejestracja: 11 lut 2017, 7:14
Imię psa: Saba

Re: Chłop śpi, a w polu mu samo rośnie

Post autor: Lullaby81 » 25 lut 2017, 22:44

Bo to chyba właśnie tak jest, że pracując z psem nad jakąś tam rzeczą zmieniamy coś więcej niż tylko ta jedna rzecz :) Taki Efekt Motyla ... na pewno zwiększone zaufanie, pewność siebie, poprawa komunikacji, nauka samokontroli i nowych strategii pozwalają psu radzić sobie lepiej w innych sytuacjach. Wasza praca popłaca :)
U nas takim przypadkowym efektem, z którego wagi zdałam sobie sprawę w zasadzie dopiero, kiedy się pojawił jest poszukiwanie u mnie wsparcia i szukania u mnie wskazówek czy ratunku w trudnych sytuacjach. Przy wcześniejszych psach zupełnie nie zwracałam na takie rzeczy uwagi, a dopiero przy Sabie zrozumiałam, jak cenna jest to rzecz i jak z niej korzystać. Praca, zabawa i relacja, jaką wypracowałyśmy sprawiła, że moja Saba ufa mi i moim decyzjom, a mnie nauczyła czuwać, czytać i reagować na jej komunikaty - to z kolei nałożyło na mnie obowiązek reagowania zawsze, nawet wtedy, kiedy ktoś krzyczy "on chciał się tylko przywitać", albo kiedy dziecko znajomych "tylko bawi się samochodzikiem", ale ja widzę, że ZA BLISKO posłania, co wykracza poza jej strefę komfortu. Mam też wrażenie, że to porozumienie daje mi ogromną możliwość kontrolowania jej interakcji z psami czy ludźmi- co myślę, że wynika z zaufania do mnie. Takie to rzeczy mi w nocy na moim polu urosły :)))
"stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś"

czarnepotwory
Ekspert
Posty: 330
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Re: Chłop śpi, a w polu mu samo rośnie

Post autor: czarnepotwory » 07 mar 2017, 17:47

Praca, zabawa i relacja, jaką wypracowałyśmy sprawiła, że moja Saba ufa mi i moim decyzjom, a mnie nauczyła czuwać, czytać i reagować na jej komunikaty - to z kolei nałożyło na mnie obowiązek reagowania zawsze, nawet wtedy, kiedy ktoś krzyczy "on chciał się tylko przywitać", albo kiedy dziecko znajomych "tylko bawi się samochodzikiem", ale ja widzę, że ZA BLISKO posłania, co wykracza poza jej strefę komfortu.
No, ja w tym obszarze muszę jeszcze zdecydowanie popracować nad sobą - w takich sytuacjach wciąż jeszcze często brakuje mi refleksu i asertywności. Ale mimo tych moich niedociągnięć też zaczęłam zauważać do pewnego stopnia ten efekt - tzn. i to, że ja widzę więcej, i to, że Gofer bardziej się do mnie zwraca po wsparcie.

Fajnie ma ta Saba, oj fajnie :)

ODPOWIEDZ