Barowanie

Tutaj dyskutujemy na temat różnych pozytywnych sposobów uczenia psów zachowań oraz "naprawiania" ich problemów
Ala od Jazza
Ekspert
Posty: 314
Rejestracja: 08 lut 2017, 13:23
Imię psa: Jazz i Cliff

Barowanie

Post autor: Ala od Jazza » 07 mar 2017, 22:20

Barowanie to jedna z technik, która wyjątkowo dobrze mi się sprawdza w pracy z psami problemowymi w warunkach miejskich, a więc zwykle trudnych od samego początku, których nie możemy sobie w żaden sposób ułatwić. Natomiast optymalnie jest, kiedy możemy zwiększać dystans i stopniować ekspozycję na bodziec. Jest to technika, którą możemy z powodzeniem zastosować nawet w dość wąskich przejściach (jak np. chodnik przy ruchliwej ulicy). Pies może być w ruchu lub siedzieć - jednym jest łatwiej tak, innym inaczej :)

Barowanie ma za zadanie zmienić nastawienie psa do danego obiektu (zachodzi proces kontrwarunkowania) , poprzez uruchomienie w mózgu psa ośrodka nagrody. Pies liżąc, aktywuje produkcję endorfin i dopaminy („hormony szczęścia”), dzięki czemu wprawia się w stan przyjemności, relaksu i spokoju – dlatego tak ważna jest konsystencja smarowidła.
Dzięki „otwarciu baru” od początku do końca wystawienia na „stracha”, w głowie psa tworzy się skojarzenie: to coś jest -> jest super smacznie i miło. To coś znika -> robi się nudno. Pies zaczyna chcieć, by pojawiał się „strach”, docelowo na sam jego widok odwraca się do nas i patrzy pytająco, a jego tolerancja względem niego wzrasta – pies przestaje się bać/ekscytować/frustrować, itp.
Powyższe działania mają szansę zdać egzamin TYLKO, jeśli będziemy konsekwentnie stosować barowanie w każdej lub prawie każdej sytuacji wystawienia na bodziec (np. jeśli nasz pies wyskakuje ze szczekaniem do ludzi mijanych na ulicy, barujemy KAŻDEGO przechodnia, którego mijamy podczas spaceru).

1) Gdy tylko w zasięgu wzroku pojawi się ktoś/ coś, co psa stresuje (przeraża/denerwuje/frustruje/złości/ekscytuje), np. inny pies/człowiek w kapeluszu/wiewiórka/samochód/rowerzysta/itp., staramy się zwiększyć dystans od tego czegoś, po czym naprowadzić psa smakołykiem/smyczą (tylko w wypadkach, w których pies nie reaguje na jedzenie!) na tę stronę, byśmy ciałem oddzielali go od czynnika stresującego. (jeśli „strach” będzie mijał nas z lewej strony, bierzemy sobie psa na stronę prawą).
WAŻNE: Pies też MUSI widzieć obiekt, bo inaczej ćwiczenie nie ma sensu.
2) Wyciągamy pasztetową z małą dziurką w opakowaniu (lub inne smarowidło – serek topiony/masło/smalec/tłuste mięso mielone/zmielony tuńczyk w oleju lub sosie własnym/twaróg mielony/itp.) – BAR OPENED - i zaczynamy dawać psu (jeśli trzeba, wciskamy w pysk lub nacieramy dziąsła tak, by pies MUSIAŁ zacząć lizać – jeśli pies jest w kagańcu, można wysmarować kaganiec), chwaląc go jednocześnie.
3) Dajemy psu lizać tak długo, jak „strach” widoczny jest w zasięgu wzroku. Gdy już stracha miniemy lub jest bardzo daleko, chowamy smarowidło – BAR CLOSED.
4) Powtarzamy konsekwentnie w KAŻDEJ sytuacji, gdy pojawia się czynnik stresujący
5) Zaczynamy w takiej odległości, by nasz pies jeszcze nie zareagował.
6) Jeśli już zareaguje, barujemy mimo wszystko, i jeśli mamy możliwość, zwiększamy dystans (po prostu zabieramy smycz ze sobą, a na niej psa ;) ) do takiego miejsca, w którym jest spokojny. Jeśli nie możemy zwiększyć dystansu, wciskamy psu pasztet i chwalimy, gdy liże i jest chwilę cicho.

Monia
Ekspert
Posty: 7
Rejestracja: 05 mar 2017, 23:04
Imię psa: Zizzi&Mimmi

Re: Barowanie

Post autor: Monia » 10 mar 2017, 22:56

Barowanie jest bardzo trudne do stosowania dla ludzi bez doświadczenia. Trzeba mieć naprawdę dobry timing i potrafić dobrze obserwować psa. Bo bardzo łatwo jest wydać psu smakołyk w nieodpowiednim momencie i nagradzać niepożądane zachowania. Nigdy tego nie przekazuję, żeby robił to sam właściciel ze swoim psem. Więc moja uwaga, jeżeli ktoś chce stosować to pamiętajcie o tym, aby w odpowiednim momencie wydawać smaki, bo to w tej metodzie jest bardzo ważne.

czarnepotwory
Ekspert
Posty: 330
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Re: Barowanie

Post autor: czarnepotwory » 11 mar 2017, 8:01

Barowanie jest bardzo trudne do stosowania dla ludzi bez doświadczenia. Trzeba mieć naprawdę dobry timing i potrafić dobrze obserwować psa. Bo bardzo łatwo jest wydać psu smakołyk w nieodpowiednim momencie i nagradzać niepożądane zachowania.
To ja nieśmiało poproszę o wyjaśnienia ...

Mnie się wydawało, że barowanie ma działać nie na zasadzie warunkowania instrumentalnego, czyli przez wzmacnianie nagradzaniem pożądanego ZACHOWANIA, a na zasadzie klasycznego przeciwwarunkowania, czyli na zasadzie zmieniania EMOCJI psa wywoływanych pierwotnie stresującym bodźcem. To by oznaczało, że timing nie ma tu specjalnego znaczenia, kluczowe znaczenie ma natomiast dystans - bo jeśli pisiak jest naprawdę mocno zestresowany bodźcem, to może być trudno zmienić jego emocję na przyjemną samym podaniem smakołyka.

Pamiętam, że był taki filmik w internecie, gdzie trenerka psiak reagował dziamanie i odstraszającym kłapaniem zębami chyba na zbliżanie twarzy do jego pyska (nie pamiętam, czy nie było to połaczone z delikatnym dmuchnięciem). Trenerka podawała mu smakołyk dokładnie w momencie prezentowania niepożądanego zachowania. I po jakimś czasie psiak zaczął traktować zbliżenie twarzy i dmuchnięcie jako zapowiedź smakołyka - czyli zmienione zostały emocje, a nie wzmocnione niepożądane zachowanie.

Miałam sporo takich dyskusji ze zwolennikami metod awersyjnych, którzy używali takiego argumentu, że właśnie smakołykiem podanym w nieodpowiednim momencie można wzmocnić niepożądane zachowanie, np. agresję. Mnie się zawsze wydawało to mało prawdopodobne - choćby z tego względu, że taka zinstrumentalizowana agresja powinna być mniej intensywna niż agresja motywowane rzeczywistym strachem - więc też powinna być łatwiejsza do wyeliminowania. No i powinno działać klasyczne przeciwwarunkowanie. Wydawało mi się, że jeśli faktycznie dochodziło do pogorszenia zachowania, to właśnie w wyniku błędów popełnianych z dystansem - czyli w wyniku częstego wprowadzania psa w zbyt trudną dla niego sytuację bądź niewyprowadzania go z takowej sytuacji.

Bardzo proszę, wyprowadźcie mnie z mroków ignorancji...

Monia
Ekspert
Posty: 7
Rejestracja: 05 mar 2017, 23:04
Imię psa: Zizzi&Mimmi

Re: Barowanie

Post autor: Monia » 11 mar 2017, 19:37

czarnepotwory pisze:
11 mar 2017, 8:01

Mnie się wydawało, że barowanie ma działać nie na zasadzie warunkowania instrumentalnego, czyli przez wzmacnianie nagradzaniem pożądanego ZACHOWANIA, a na zasadzie klasycznego przeciwwarunkowania, czyli na zasadzie zmieniania EMOCJI psa wywoływanych pierwotnie stresującym bodźcem. To by oznaczało, że timing nie ma tu specjalnego znaczenia, kluczowe znaczenie ma natomiast dystans - bo jeśli pisiak jest naprawdę mocno zestresowany bodźcem, to może być trudno zmienić jego emocję na przyjemną samym podaniem smakołyka.
Masz rację, tak jest. Ale ja to widzę tak:
1. ZAWSZE powinniśmy pracować poniżej poziomu pobudzenia. Czyli wtedy, gdy pies nie jest jeszcze pobudzony przez trigger a tylko go zauważa.
2. Jeżeli podamy smakołyk w momencie, gdy pies jest pobudzony możemy wzmocnić zachowanie niepożądane (np. darcie japy na innego psa)
Moim zdaniem linia pomiędzy przeciwwarunkowaniem a wzmocnieniem danego zachowania jest bardzo cienka i trzeba umiejętnie w temacie kroczyć.
Pamiętam, że był taki filmik w internecie, gdzie trenerka psiak reagował dziamanie i odstraszającym kłapaniem zębami chyba na zbliżanie twarzy do jego pyska (nie pamiętam, czy nie było to połaczone z delikatnym dmuchnięciem). Trenerka podawała mu smakołyk dokładnie w momencie prezentowania niepożądanego zachowania. I po jakimś czasie psiak zaczął traktować zbliżenie twarzy i dmuchnięcie jako zapowiedź smakołyka - czyli zmienione zostały emocje, a nie wzmocnione niepożądane zachowanie.
Nie kojarzę takiego filmiku, więc ciężko jest mi się do niego odnieść ale czy nie było tak, że on dostawał te smakołyki w momencie, gdy jeszcze nie kłapał zębami (coś mi się teraz kojarzy że Dr Sophia Yin miała podobny filmik?).
Wydawało mi się, że jeśli faktycznie dochodziło do pogorszenia zachowania, to właśnie w wyniku błędów popełnianych z dystansem - czyli w wyniku częstego wprowadzania psa w zbyt trudną dla niego sytuację bądź niewyprowadzania go z takowej sytuacji.
Dokładnie, czyli wtedy dzieje się tak, że nie robimy juź przeciwwarunkowania bo przekroczyliśmy ten próg (dystans), tylko wtedy jak pies jest już pobudzony to my mu wzmacniamy to złe zachowanie i złe emocje.

Pomocna grafika:
Obrazek

Ogólnie bardziej sensowne od barowania wydaje mi się używanie BAT i nagrody funkcjonalnej. Polecam Grishę Stewart i jej nową książkę o BAT 2.0 . Dużo zmian od tego czasu jak była w Polsce na seminarium.

Edit: chodziło o ten filmik? https://drsophiayin.com/videos/entry/co ... g_in_face/

czarnepotwory
Ekspert
Posty: 330
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Re: Barowanie

Post autor: czarnepotwory » 12 mar 2017, 8:23

Tak, o ten filmik mi właśnie chodziło :)

Sophia Yin mówi w nim pod koniec, że może tak się zdarzyć, iż klasycznym przeciwwarunkowaniem nagrodzisz przypadkowo niepożądane zachowanie takie jak np. warczenie czy szczekanie. Ale jeśli ono się zinstrumentalizuje, to właśnie stanie się bardziej sposobem wymuszania uwagi (i jedzenia) - i wtedy w następnym etapie po prostu nagradzamy psa tylko, gdy jest spokojny.

Tu cytat z tekstu Patricii B. McConnell na ten sam temat:
Klasyczne przeciwwarunkowanie może być niezwykle skuteczną metodą zmiany zachowania, bo zmienia ono przede wszystkim emocje, jakie napędzają zachowanie. Takim typowym przykładem w terapii psich zachowań problemowych jest sytuacja, gdy w przypadku psa obawiającego się obcych ludzi prosimy przychodzących do domu gości o rzucanie psu smakołyków. Nietrudno zgadnąć, iż wielu klientów pytało mnie „Ale czy dawanie psu smakołyków wtedy, gdy szczeka i warczy, nie pogorszy tylko jego zachowania? Czy nie wzmocni ono właśnie warczenia i szczekania?”. Odpowiedź brzmi: nie, nie pogorszy, jeśli psie zachowanie napędzane jest strachem. Pamiętaj, strach to żadna przyjemność i kilka kąsków jedzenia, choćby nie wiem jak pysznego, nie przeważy przemożnego dążenia mózgu zwierzęcia, by tego strachu uniknąć.
Rzucanie smakołyków (lub zabawek) lękliwemu psu może nauczyć go skojarzenia, iż nadchodzący obcy ludzie oznaczają dla niego dobre rzeczy, pod warunkiem, że smakołyki są naprawdę pyszne, a człowiek jest wystarczająco daleko od psa, by go nie przerazić. Klasyczne przeciwwarunkowanie jest jednym z najważniejszych narzędzi w zestawie psiego szkoleniowca czy behawiorysty, ale czasem trudno przekonać ludzi do jego stosowania. Ludzie odbierają to jako nagradzanie niepożądanego zachowania i w naszym zorientowanym na karę społeczeństwie, w którym wciąż ton nadaje wiecznie żywe hasło „Musisz zdominować swojego psa” trudno im się do takiej techniki przekonać
http://alaodjazza.pl/artykuly-dotyczace ... cieszanie/

Patriciia McConnell twierdzi tam, że emocji takiej jak strach nie da się wzmocnić nagradzaniem - choćby dlatego, że nie boimy się w jakimś CELU, tylko z jakiegoś POWODU, więc to nie podlego instrumentalizacji.

Natomiast - tak sobie myślę - jeśli instrumentalnie uwarunkuje się niepożądane zachowanie typu szczekanie czy warczenie, to taka sytuacja też wydaje mi się raczej zmniejszeniem skali problemu niż jego eskalacją - mam wrażenie, że łatwiej wyeliminować takie zachowanie, gdy jest motywowane chęcią uzyskania nagrody, niż wtedy, gdy jest motywowane autentycznym strachem i stresem.

Ale to są wszystko rozważania teoretyka. Moje doświadczenie w tej mierze jest wyłącznie jednostkowe, więc nie ma statystycznie żadnej wartości. To doświadczenie jest takie, że przeciwwarunkowanie może nie działać, gdy odległość jest za mała. Ale nie pogarsza sprawy.

Bardzo jednak proszę o dalsze komentarze osób, które się znają. Wielokrotnie od zwolenników metod awersyjnych słyszałam w dyskusjach argument, że nie tylko awersja może pogorszyć problem, że także błędy w podawaniu smakołyków mogą mieć taki efekt. Mnie się wydaje, że nie ma tu symetrii. Z teoretycznego punktu widzenia nie bardzo widzę, na jakiej zasadzie zły timing w podawaniu smakołyków psu, który boi się ludzi czy psów i dlatego reaguje agresją, może problem tej agresji pogłębić. Jedyna sytuacja, która przychodzi mi do głowy, to sytuacja agresji kontrolującej wobec opiekunów, kiedy pies stworzy sobie strategię wymuszania jedzenia w ten sposób. Proszę, podzielcie się swoimi doświadczeniami trenerskimi w tym względzie, bo chciałabym to lepiej ogarnąć.

ODPOWIEDZ