Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Czy to co robi mój pies jest normalne?
Suugi81
Posty: 7
Rejestracja: 04 sty 2018, 20:33
Imię psa: Mamba

Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: Suugi81 » 04 sty 2018, 20:58

Moja suczka w chwili obecnej ma 10 miesięcy, mam ją od małego, niestety trochę się pospieszyłem z zakupem pieska i niestety do tej pory była prawie pozostawiona samopas tzn. prawie żadnego szkolenia, wychowania itp a jak już coś próbowałem to siłą krzykiem itp oczywiście bez przesady( takie rady dostałem od kolegi od którego kupiłem pieska). Oczywiście wszystko przez brak czasu- ale to mam nadzieję się zmieni.
Suczka jest bardzo żywiołowa można powiedzieć adhd.
Na początku zakupiłem książkę pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów i trochę ją studiuje nie wszystko rozumiem ale po swoim piesku widzę poprawę (około 2 tygodni stosuje się do zaleceń w książce i używam klikera)
Najważniejsze rzeczy które chciałbym uzyskać to :
1. Gdy wypuszczam ją z kojca praktycznie od razu skacze na mnie i tak pare razy - po około 3 minutach się uspokaja, oczywiście później też się jej zdarzy skoczyć ale staram się ją usadzać czyli komenda siad. Gdy wypuszczam ją staram się ją ignorować przez chwilę ona jednak dalej skacze. Co mogę jeszcze zrobić?
Niestety najgorsze jest gdy moje dzieci są na podwórzu praktycznie boję się o ich życie ponieważ pies dostaję wtedy szału i skacze na nie jak opętana, więc niestety ale kontaktu z dziećmi prawie nie ma. Muszę to przezwyciężyć pomóżcie to jest dla mnie priorytet.
2. Spacery - oczywiście dobrze ciągnąca lokomotywa. Staram się stosować do zaleceń w książce czyli metoda drzewa jak ona ciągnie(a ciągnie w 99,9%)to się zatrzymuje ale niestety to nic nie daje.

Co przerobiłem/przerabiam : uwarunkowałem kliker, kontakt wzrokowy przerabiam metodą gdy spojrzy na mnie za drugim razem klik i smakołyk, potrafi robić siad, oraz uskuteczniam powrót do mnie.

czarnepotwory
Ekspert
Posty: 329
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Re: Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: czarnepotwory » 04 sty 2018, 21:01

Zanim spróbuję podpowiedzieć coś konkretnego, zadam kilka pytań - bo tu szczegóły są istotne:

1. Jak wygląda dzień suczki? Ile ma spacerów? Jak długie? Co na nichj robicie? Ile czasu suczka spędza z ludźmi, a ile czasu przebywa sama w kojcu? Co ona wtedy robi, gdy jest sama? Jak bardzo będziesz teraz w stanie systematycznie pracować z psem?

2. Jak wyglądało to siłowe "wychowywanie" psa? Jak długo trwało? (nie chodzi mi tu o to, żeby oceniać, jak z psem pracowałeś, tylko żeby oszacować, jak teraz może wyglądać sytuacja, jak bardzo Wasza relacja wymaga naprawy).

3. Jak konkretnie wygląda to skakanie na Was i na dzieci? W jakich sytuacjach do tego dochodzi? Jak zachowują się dzieci zanim pies skoczy? Jak zachowują się potem? Co suczka dokładnie robi, gdy skacze na dzieci czy na Was?

Na pewno uda się to i owo Ci doradzić, ale potrzeba jak najwięcej informacji.

Suugi81
Posty: 7
Rejestracja: 04 sty 2018, 20:33
Imię psa: Mamba

Re: Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: Suugi81 » 04 sty 2018, 21:10

Odpowiadam na Twoje pytania zgodnie z pkt.
1. Dzień suczki to około 23 godz. siedzi w kojcu, bywa że 23,5 godz.. Spacerów około 3 w tygodniu ale bardzo krótkie ponieważ są dla mnie bardzo męczące. Około 5 min spaceru. Moim głównym celem na spacerze jest pójsc do sklepu i z powrotem bez żadnych zabaw po drodze. Gdy jest sama w kojcu to leży , biega i gryzie budę. Kojec ma wymiary 4,5m /2,2m, zadaszony.
Reasumując wypuszczam ją w ciągu dnia 3,4 razy po około 5 do 10min. Wtedy pies załatwia swoje potrzeby na trawce i staram się z nią trochę pobawić i popracować.
2.Siłowe wychowanie polegało na tym że mówiłem do niej głośno fee jak coś żle zrobiła lub coś jej zabraniałem czasami dałem jej po pysku-ale bez ogromnej przemocy. Najgorsze co mogło wcześniej być to niestety była trzymana na łancuchu bez kojca (po prostu nie miałem czasu zrobić kojca).
3. Mi się wydaje że skacze z radości ale jak mam ci opisać to bardziej konkretnie to nie wiem po prostu skacze przednimi łapami opiera się na mnie lub na moich dzieciach lub gościach którzy przyjdą. Teraz jak na mnie próbuje skoczyć mówię spokojnie nie i tylko wyskakuje i zabiera z powrotem łapy, ale to rzadko zazwyczaj udaje się jej oprzeć o mnie.

Emilia Doggo
Ekspert
Posty: 40
Rejestracja: 09 lut 2017, 16:14
Lokalizacja: Toruń, Poznań
Imię psa: Happy, Wera, Meia
Kontakt:

Re: Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: Emilia Doggo » 04 sty 2018, 23:41

1. Proponowałabym raczej przygotować zabawkę lub smakołyki i po wypuszczeniu suczki z kojca dać jej zatopić zęby w szarpaku lub pozwolić jej na szukanie smakołyków w trawie. Zachowanie przy dzieciach to kwestia nauczenia jej kontrolowania swoich emocji - na pewno nie zaczynamy tego od ćwiczenia przy dzieciach. W trudnych sytuacjach staraj się mieć w kieszeni garść smakołyków, gdy widzisz, że się zasadza - podaj jej smakołyk tak, by zjadła go jak najniżej lub przekieruj jej emocje z siebie na zabawkę. Najważniejszą zasadą w eliminowaniu problematycznych dla nas psich zachowań jest zaproponowanie psu alternatywy. Wyobraź sobie, że zamiast wyjaśniać Ci, co możesz zrobić, moją odpowiedzią na całe Twoje posty jest "Nie. Źle. Nie tak". Chciałbyś w ogóle ze mną współpracować? Czy miałbyś mnie w przysłowiowej dupie, bo byłabym beznadziejnym, niekompetentnym trenerem? Cóż, tak widzi Cię Twoja suczka - słyszy "nie tak", ale nie idzie za tym odpowiedź na pytanie "ale jak". A teraz pomyśl, że nie masz wyboru i MUSISZ ze mną współpracować, tak jak ona z Tobą. Czujesz tą narastającą frustrację? Brak zrozumienia? Brak porozumienia? cóż, tak czuje się Twoja suczka. Na mojej stronie www.prosteszkoleniepsa.weebly.com możesz przeczytać artykuł o samokontroli oraz o jej zastosowaniu w życiu codziennym. Równocześnie staraj się ograniczać sytuacje, w których to zachowanie się powtarza, ponieważ za każdym razem się ono utrwala coraz mocniej, czyli modyfikacja go będzie trwać dłużej, będzie bardziej żmudna i bardziej wymagająca.

2. Ciągnięcie na smyczy to wg mnie najtrudniejszy problem PSA do odkręcenia (pamiętaj, że zazwyczaj Twoim problemem jest jedynie skutek prawdziwego problemu psa). Chodzenie na luźnej smyczy to wypadkowa miesięcy regularnej pracy, budowania wartości dla bycia przy Tobie, samokontroli, nauki przychodzenia na zawołanie, wspólnych zabaw, kształtowania umysłowego, zapewnienia realizacji potrzeb psa (czego prawdopodobnie nie robisz - bo wymaga naprawdę sporego czasu to, by dobrze poznać swojego psa i wiedzieć, co, poza podstawowymi oczywistościami, jest jego indywidualną potrzebą) i ogólnie rozwoju Twojej relacji z psem. Mówiąc w skrócie: pies, który CHCE być przy Tobie, nie ciągnie. Najtrwalszy efekt osiąga się zatem nie będąc wrzodem na dupie psa (bo za każdym razem on coraz mniej chce być przy Tobie, a jeśli jest, to dlatego, że wygrałeś w zawodach na ośli upór) i zatrzymując się za każdym razem, gdy napnie smycz, tylko budując jego chęć dla bycia blisko Ciebie. Metoda "drzewka" jest dla mnie skuteczna wtedy, gdy pies potrzebuje wyjaśnienia, czego się od niego oczekuje, gdy cofnięcie się po pociągnięciu nie jest dla niego stratą, ale nie lubię jej stosować jako wymuszania na nim bycia blisko, gdy on po prostu tego nie chce. Chodzi o to, aby adresować swoim działaniem przyczynę ciągnięcia (czyli Ty jesteś nudny, a świat ciekawy), a nie jego objaw (napięta smycz).

Teraz, co do Twoich spacerów.

Masz psa rasy pracującej w okresie dorastania. Po pierwsze, spacery nie są dla załatwienia Twoich spraw. Dopóki celem spaceru nie będzie dla Ciebie zaspokojenie potrzeb psa, nie masz na co liczyć, by pies chociażby próbował zaspokoić Twoje potrzeby nieskakania czy chodzenia na luźnej smyczy - niestety, musisz coś najpierw dać od siebie.
Po drugie, są one stanowczo zbyt krótkie. Bieganie po ogródku szybko stanie się dla niej przechadzką po więziennym spacerniaku. Wiem, że fizycznie może być to dla Ciebie obciążające, ale z drugiej strony brutalna prawda jest taka, że trzeba żyć ze swoimi błędami... przespałeś okres, gdy była mała i "nieskażona". Teraz masz dużego psa, któremu jesteś winien te miesiące. Pamiętaj, że Twoja suczka nie prosiła się o to, by z Tobą mieszkać - zdecydowałeś o tym za nią. Postaraj się, abyście wspólnie nie żałowali tej decyzji i wykorzystaj to jako okazję do nauki czegoś nowego, odkrycia, jak fantastyczny jest psi świat. 10miesięczny owczarek niemiecki, wychowany lub nie, potrzebuje ruchu i stymulacji umysłowej. Zabawa, sztuczki, wychowanie i socjalizacja suczki przed Tobą. Spacery - myślę, że 3-4 razy dziennie (pierwszy i ostatni na krótkie siku, myślę, że może być wymiennie na ogródku lub poza terenem). Dwa spacery w środku powinny być dłuższe, na pewno nie pięciominutowe. Absolutnie nic na siłę - nie próbuj wytrzymać tam godziny, jeśli to by miało skutkować Twoim i jej załamaniem nerwowym - ale powinniście dążyć do tego, by ten czas stopniowo wydłużać. Mówię "stopniowo wydłużać", bo nie podam Ci wymaganego minimum - nie czuj presji, każdego dnia idźcie 20 metrów dalej, nie rzucajcie się na głęboką wodę.
Po trzecie, na takich spacerach jest ona na pewno ogarnięta ekscytacją (pomyśl, że Twoje dzieci nie wychodzą z domu, jedynie raz na kilka dni zabierasz je od razu do Disneylandu... i to tylko na pięć minut, tylko tyle mają na to, by zobaczyć i spróbować wszystkiego, co je interesuje i próbuj je nauczyć matematyki albo wymagać jakiegokolwiek skupienia na Tobie). Nie oczekuj zbyt wiele - musi się obyć nieco ze światem, zanim zaczniesz być jakkolwiek dla niej w nim istotny.
Doggo - Emilia Prusevicius - Toruń, Poznań, KURSY ONLINE - CAŁA POLSKA
516-635-847
doggo@doggo.eu
www.doggo.eu

Emilia Doggo
Ekspert
Posty: 40
Rejestracja: 09 lut 2017, 16:14
Lokalizacja: Toruń, Poznań
Imię psa: Happy, Wera, Meia
Kontakt:

Re: Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: Emilia Doggo » 04 sty 2018, 23:56

Dodałabym też, że kontakt z Tobą, ze światem zewnętrznym nie może być czymś "od święta" jeśli nie chcesz, by suczka to tak traktowała (tak jak mówię - Disneyland). To nie ma być szczególna okazja, jedyna ciekawa rzecz, jaka ją spotyka w ciągu dnia spędzonego w izolacji (psy to zwierzęta socjalne - potrzebują kontaktów ze swoim gatunkiem i z człowiekiem). Inaczej ZAWSZE będzie się tym ekscytować. ZAWSZE. I ZAWSZE ta radość przebije jakiekolwiek "fe", bo mając do wyboru kontakt z niezadowolonym Tobą po całym dniu w samotności, nie będzie jej to aż tak przeszkadzać (co nie znaczy, że jej nie zaboli fakt, że pewnie bardzo często przez te kilkanaście/kilkadziesiąt minut, jakie z Tobą ma, słyszy, że ciągle coś jest nie tak). Niestety, ale nie spełniasz podstawowych potrzeb swojego psa - to obiektywny fakt, nie złośliwość. A dopiero po ich spełnieniu możesz zacząć mieć oczekiwania co do jej konkretnego zachowania w konkretnych sytuacjach.
Doggo - Emilia Prusevicius - Toruń, Poznań, KURSY ONLINE - CAŁA POLSKA
516-635-847
doggo@doggo.eu
www.doggo.eu

czarnepotwory
Ekspert
Posty: 329
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Re: Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: czarnepotwory » 05 sty 2018, 6:54

Przy takim układzie dnia psa niewiele zrobisz, niestety. A to z tego względu, że przy takim układzie nie są zaspokojone takie dość podstawowe potrzeby psiaka, jak kontakt socjalny z człowiekiem oraz aktywność fizyczna i umysłowa. Jeśli młody psiak i do tego ON (ONy są rasą stworzoną do pracy z człowiekiem, więc one tego kontaktu potrzebują bardzo dużo; wbrew dość powszechnej opinii, to nie są psy stróżujące, które doskonale realizują się w samodzielnym bieganiu po podwórku - zresztą mało który pies się w takiej roli dobrze odnajduje) całe dnie spędza sam w klatce (nawet sporej), to jest słabo zsocjalizowany (nie pozwalasz mu w ten sposób uczyć się funkcjonowania z ludźmi i z innymi psami, nie uczysz go funkcjonowania w ludzkim świecie), nie ma zapewnionej dostatecznej ilości ruchu i nie ma zapewnionej żadnej sensownej aktywności umysłowej. To trochę tak, jakby Ciebie ktoś zamknął w więzieniu, w pojedynczej celi. bez dostępu do książek, radia, telewizji, czegokolwiek. Problem z trzymaniem psa w kojcu jest jeszcze taki, że w takim kojcu zewnętrznym do psa docierają różne bodźce, ale nie jest on w stanie wejść z nimi w jakąkolwiek interakcję. W takich warunkach pies więc mało odpoczywa, jest cały czas nakręcony, a z drugiej strony nie ma jak tego nakręcenia rozładować. To rodzi frustrację.

Nie piszę tego wszystkiego po to, żeby Cię krytykować. Wręcz przeciwnie, to super, że szukasz jakiegoś rozwiązania problemów i, co więcej, szukasz go w szkoleniu pozytywnym. To jak najbardziej właściwa droga, bo dalsze próby siłowego ustawiania suczki mogłyby doprowadzić do naprawdę poważnych problemów. Piszę o tym po to, żebyś miał jakieś rozeznanie sytuacji. Moim zdaniem, po takim pobieżnym rozeznaniu bez oglądania psa, są tu zapewne dwa źródła problemów. Po pierwsze, Twoja suczka jest zapewne słabo zsocjalizowana, skoro okres szczenięcy po odebraniu od matki spędziła na posesji, bez odpowiednio intensywnych kontaktów z ludźmi i innymi psami, bez możliwości poznawania świata poza posesją. To może być spory problem, bo jeśli psiak nie nauczy się różnorodności świata w okresie szczenięcym, to potem ten świat, dotychczas mu nieznany, może mu się wydawać straszny - a to może stać się źródłem zachowań lękowych i agresywnych. Po drugie, psiak jest zapewne mega sfrustrowany i nie umie sobie z tą frustracją poradzić. Tu nic się nie da zrobić bez zapewnienia psu minimum jednego ok. godzinnego spaceru dziennie. Uczenie suczki chodzenia na luźnej smyczy jest skazane na porażkę, jeśli tego minimum się nie zapewni, bo to ciągnięcie ma zapewne podłoże frustracyjne. Podobnie ze skakaniem na ludzi - to też zapewne nie jest radość, tylko próby rozładowania frustracji. Pomyśl ostro, jak ten problem organizacyjnie rozwiązać, kto inny mógłby z psem wychodzić, jak Ciebie nie ma, bo bez tego nie ruszysz do przodu. Żeby sobie poradzić na spacerze z dużym ciągnącym psem, możesz jej sprawić takie szelki: https://www.easypet.pl/cat159-id1700-mo ... ieciu.aspx
One nie zapobiegają może ciągnięciu, tego psa trzeba po prostu nauczyć, natomiast umożliwiają pewną kontrolę nawet nad dużym silnym psem (dzięki temu, że w tych szelkach smycz przypina się psu z przodu, na klacie i gdy pies silnie pociągnie, to ta siła obraca go po prostu przodem do opiekuna). Emilia ma oczywiście rację, że do tego minimum można, a wręcz pewnie należy dochodzić stopniowo - ale wydaje mi się, że bez zaspokojenia tego minimum niewiele uda Ci się osiągnąć.

Do tego sugerowałabym, żebyś intensywnie zajął się uczeniem suczki komend - to nie tylko da Ci narzędzia komunikowania suczce, jakich zachowań od niej oczekujesz w konkretnych sytuacjach, ale także da jej zajęcie umysłowe i stworzy podstawy budowania relacji między Wami.

Tak sobie myślę, że w tej chwili budowanie relacji z psem to absolutna podstawa, od której wszystko trzeba zacząć. I stąd takie pytanie: nie ma takiej opcji, żeby suczka więcej czasu spędzała z ludźmi w domu? Bo relacji nie da się budować bez spędzanego wspólnie czasu. A pies jest bardzo społecznym zwierzęciem i bardzo potrzebuje życia w tej swojej rodzinnej grupie. Zwłaszcza pies, który - tak jak Twoja suczka, jak sądzę - ma spore zaległości w tym obszarze i dotychczas żyje bardziej obok ludzi niż z ludźmi.

Ja bym też suczce wprowadziła zasadę "nic za darmo" - czyli wszystko, co jest dla niej cenne (jedzenie, zabawę, możliwość spaceru, możliwość wąchania interesujących miejsc na spacerze) suczka dostaje od człowieka i wyłącznie za współpracę z człowiekiem, czyli po wykonaniu jakiejś komendy, którą suczka już dobrze zna, po spokojnym poczekaniu na wyjście, itd. Tylko tu trzeba pamiętać o stawianiu psu wyłącznie wymagań, które psiak jest w stanie spełnić.

Jeśli chodzi o ćwiczenie zachowania w obecności dzieci, to możesz próbować czegoś takiego: https://www.youtube.com/watch?v=tZnW0xaeaZ4
Na filmiku psiak szczeka na dzieci, Twoja suczka na nie skacze, ale zasada ćwiczenia jest podobna. Choć Emilia zapewne ma rację, że takie ćwiczenia może jeszcze nie na tym etapie. Być może rzeczywiście najpierw trzeba doprowadzić do pewnego rozładowania tej psiej frustracji i rozpocząć ćwiczenia samokontroli najpierw w sytuacjach bez dzieci.

czarnepotwory
Ekspert
Posty: 329
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Re: Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: czarnepotwory » 05 sty 2018, 10:41

Pozwoliłam sobie przenieść ten temat do działu "Niepożądane zachowania", bo wydaje mi się, że to będzie z korzyścią dla przejrzystości forum - ten wątek chyba bardziej dotyczy pewnych problemów wychowawczych niż samego wykorzystywania klikera. Kliker, owszem, może być przydatnym narzędziem, także w rozwiązywaniu niektórych opisanych tu problemów, ale nie o samo narzędzie tu chodzi, tylko o szerszą kwestię ułożenia relacji z psem.

Suugi81
Posty: 7
Rejestracja: 04 sty 2018, 20:33
Imię psa: Mamba

Re: Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: Suugi81 » 05 sty 2018, 13:43

Emilia Doggo dziękuje za cenne rady, wiem że przespałem ale nie mogę się tez oszukiwać ze bedę z psem pracował 3 godziny dziennie poprostu jest to niemożliwe, ale na pewno wycisnę z siebie ile będę mógł, potrzebuje tylko prostych rad co w danej konkretnej sytuacji robić
Wczoraj zabrałem Mambe na 30 minutowy spacer. W jedną stronę zachowaywała się jak by wszystko chciała obwąchać i trochę jej na to pozwalałem, w drodze powrotnej było już dużo lepiej tzn smycz była napięta ale nie tak mocno. Od 3 dni zabieram ją do domu (kotłowni) czeszę ją trochę coś pocwiczymy i wołam po jakimś czasie dzieci i tu o dziwo nie ma nadmiernej ekscytacji ani skoków na dzieci.

czarnepotwory
Ekspert
Posty: 329
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Re: Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: czarnepotwory » 05 sty 2018, 19:07

Suugi81, bo też nie chodzi tu o pracę z psem 3 godziny dziennie - zdecydowanie lepiej jest zrobić kilka krótkich sesji ćwiczeniowych w ciągu dnia (krótkich, czyli kilkuminutowych - np. w przerwie na reklamę ;) ). Za to ważna jest systematyczność. I ponawiam pytanie: nie ma takiej opcji, żeby suczka zamieszkała z Wami w domu? Ona do tej pory miała bardzo mało kontaktu z ludźmi, a żebu budować relację, trzeba wspólnie spędzać czas.

Suugi81
Posty: 7
Rejestracja: 04 sty 2018, 20:33
Imię psa: Mamba

Re: Początki klikania i problemy dnia codziennego ;-)

Post autor: Suugi81 » 06 sty 2018, 8:46

Myślę że nie ma takiej opcji ze względu na straty materialne jakie by na pewno zaistniały;-)
To co pisałem o naszych kontaktach 30 minutowych w ciągu dnia nie było na sztywno że zawsze tak było czasem gdy dzieci wracały ze szkoły gdy była jeszcze mała bawiły się z nią bardzo długo, gdy pies był wiązany na łańcuchu w ciągu dnia, na noc była spuszczana, ale relacje na pewno nie są dobre bo wiem że na to potrzeba mnóstwo czasu.
Czytając książkę doszedłem do szkolenia luźnej smyczy i z tego co mi się wydaje że nie powinienem zaczynać wogóle tego zanim nie osiągnę mistrzostwa gdy pies zwraca na mnie uwagę itd. Czy tego mam się trzymać czy mimo wszystko próbować wychodzić z psem na krótkie spacery?

ODPOWIEDZ