Dlaczego "udostępniam" tylko dobre zdjęcia psów, które mi się podobają?

W tym dziale piszemy o tym, jak przeprowadzić udaną adopcję, czym kierować się przy wyborze psa, jak postępować w pierwszym czasie z psem adoptowanym, itp.
!UWAGA! Nie zgłaszamy tu problemów behawioralnych naszych adoptowanych psów - do tego sa przeznaczone inne działy.
Džaja
Posty: 69
Rejestracja: 09 maja 2017, 14:30
Imię psa: Kermit

Dlaczego "udostępniam" tylko dobre zdjęcia psów, które mi się podobają?

Post autor: Džaja » 15 cze 2017, 9:37

Wywołałam pewną kontrowersję ;) na którą odpowiedź nie zmieści się w fejsbukowym komentarzu, więc postanowiłam napisać tu :)

1. Zdjęcia są nieostre

Taką uwagę pozwoliłam sobie napisać, rezygnując z "udostępnienia" być może fajnego szczeniaczka ;) dlaczego? Dlatego, że ludzie, którzy dzięki temu zobaczyliby to zdjęcie, niczego by się tak naprawdę z niego nie dowiedzieli - ot, kolejny bury szczeniaczek, jakich pełno wszędzie. Ani brzydszy, ani ładniejszy od pozostałych. Jednak każde multimedia, jakie przeglądamy, muszą załadować się do naszego urządzenia, zużywają transfer, zabierają czas i miejsce. Jeśli do tego nie niosą ze sobą żadnej informacji, to po prostu są spamem.

2. Osobiste poznanie nie zastąpi najlepszego nawet zdjęcia

To prawda - ale często miejsce, w którym jest pies przeznaczony do adopcji, jest bardzo daleko od nas. Dla niektórych to spora wyprawa, zorganizowanie spraw w domu, może nawet wzięcie urlopu. Owszem, czasem to jak kupowanie przysłowiowych truskawek z Chin - po co, jeśli lokalnie (w najbliższym schronisku na przykład) też są psy do adopcji? To prowadzi do kilku innych wątków, o których zaraz. ;)
Przede wszystkim jednak, osobiste poznanie to już jakby "kolejny etap", na który decydujemy się zazwyczaj dopiero po uzyskaniu jakichś wstępnych informacji właśnie między innymi ze zdjęć.
A czasami nawet zdjęcia mogą tych informacji dać więcej - ja na przykład "wyczytałam" z nich przyszłe problemy lękowe mojego psa, które niekoniecznie się ujawniły jak go spotkałam "na żywo", bo potrafił te swoje lęki skrzętnie ukryć, zamykając się w sobie. ;)

3. Czasem wystarczy wymiana spojrzeń, by wiedzieć że to przyjaźń na całe życie

Czasem tak, ale zdarza się też, że wzięcie zwierzęcia pod wpływem emocji (bo tak ślicznie patrzy, bo jest taki smutny, biedny, samotny) jest decyzją nieprzemyślaną, która może później boleśnie zderzyć się z rzeczywistością - na przykład w postaci problemów, których nie przewidzieliśmy. Dlatego może nawet warto najpierw przeanalizować jakąś notatkę, opis psa, "na chłodno" a dopiero potem przejść do etapu ćwierkania i zaglądania w śliczne smutne oczka. ;)

4. Szkoda że tylko " te które spodobają się " są udostępniane

To jest tak naprawdę temat rzeka. Bo tu nie chodzi o moje udostępnianie tylko tych psów, które są w "moim typie". W pewnym sensie psy, które "się podobają" są "udostępniane" wszędzie - w reklamach, ogłoszeniach, zdjęciach znanych osób. Nawet spacerując z psem, spotykamy innych ludzi i sprawiamy, że taki pies jak nasz zaczyna im się podobać (albo przeciwnie - zaczynają się go bać, jak ja pitbuli). Ostatnio modne jest ozdabianie reklam zdjęciami psów typu "taki ładny, że aż brzydki", szczególnie mopsów i buldożków. Nie widać tam ich problemów z oddychaniem, oczami.
Obawiam się, że im więcej widzimy takich psów, tym bardziej zapominamy, że pies może wyglądać inaczej - mieć lekką budowę, nos do oddychania, nogi do biegania, oczy do patrzenia... i stosunkowo niewielką szansę na to, że będzie miał problemy zdrowotne (czy behawioralne) przez sam fakt że urodził się taki, a nie inny.

5. A co z psami, które już mają takie problemy?

Oczywiście celowe hodowanie psów cierpiących od urodzenia to jedno, a różne wypadki losowe - to drugie. Są psy stare, kontuzjowane, które często też szukają domów. Pewnie jeszcze bardzo wiele lat upłynie, zanim schroniska będą w stanie zapewnić im godne życie. Są ludzie, którzy decydują się na właśnie takiego psa, ale ich tym bardziej trzeba uświadamiać że to ogromna odpowiedzialność, często nieporównywalnie większe koszty niż przy utrzymaniu zdrowego psa, oraz znacznie więcej czasu, który trzeba takiemu psu poświęcić. Jestem absolutnie, zdecydowanie przeciwna namawianiu do adopcji takich zwierząt pod wpływem chwilowego impulsu!

6. Adoptujemy zdjęcia czy pieska?

Na to już częściowo odpowiedziałam, więc tu poruszę problem z innej strony: zdjęciami możemy sprawić, że zupełnie przeciętny, zwykły "burek" znajdzie kogoś kto go pokocha i przyjedzie po niego z drugiego końca świata. Wiem, bo sama kiedyś fotografowałam psy przeznaczone do adopcji. Czasami nowi właściciele takie zdjęcia przechowują jako pamiątkę, żeby przywołać emocje które towarzyszyły im przy podjęciu tej pierwszej najważniejszej decyzji. To wcale nie jest proste, bo nie wystarczy przygotowanie psa (wykąpanie, ostrzyżenie, założenie kolorowej apaszki), piękny i dobrze oświetlony plener albo wnętrze, czy profesjonalny sprzęt - najważniejsze jest to, czy osoba która fotografuje psa (najlepiej mająca kogoś do pomocy) potrafi nawiązać z nim kontakt i może nawet uchwycić ten prawdziwy "uśmiech psa", zamiast którego często widzimy nerwowe dyszenie zwierzęcia, które jest zestresowane i czuje się niekomfortowo. To jest bardzo trudne z psami, które są "po przejściach" i nie zawsze ktokolwiek ma czas z nimi popracować. Czasami się jednak udaje i wtedy można naprawdę zdziałać cuda.

.
piesel.jpg
piesel.jpg (213.59 KiB) Przejrzano 1813 razy
Na koniec mój piesek, którego adoptowałam z ogłoszenia - zresztą jego zdjęcia w ogłoszeniu też były nieostre :lol: :P

Sybla
Ekspert
Posty: 182
Rejestracja: 10 lut 2017, 15:13
Lokalizacja: Ostrołęka
Imię psa: DonDon

Re: Dlaczego "udostępniam" tylko dobre zdjęcia psów, które mi się podobają?

Post autor: Sybla » 15 cze 2017, 23:34

Teoretycznie udostępnianie psów/zwierzaków adopcyjnych to coś na plus. Ale masz rację, nie da się pomóc wszystkim, lepiej wybrać do pokazania znajomym ogłoszenia najlepiej rokujące czy choćby ze stworzeniem znajdującym się w rozsądnej odległości. Chociaż jak się człowiek zakocha, to odległość bywa akurat drugorzędną sprawą - siostra i mój ślubny (kierowca) jechali po jej haszczaka prawie 500 km, pies z fundacji, zobaczony na zdjęciu ale i dopasowany charakterem przez wolontariuszy (adopcja udana na 100%).
Teraz popiszę z pozycji osoby szukającej czworonoga.
Przed Donkiem przeglądałam masę ogłoszeń z psami do adopcji. Od razu wykluczałam psy, które wizualnie mi się nie podobały, więc zdjęcia - dobre zdjęcia - są ważne, pokazują wielkość, budowę, rodzaj sierści, ogólną prezencję. Bywa tak, że konkretny pies po prostu ma "to coś" i wpada w oko nawet jeśli kompletnie nie odpowiada "poszukiwanemu typowi". No i faktycznie wprawne oko z fotek sporo wyczyta między wierszami.
Druga rzecz - rzetelny opis z porządnymi, rzeczywistymi informacjami. Strasznie denerwują mnie teksty typu "on tak bardzo prosi o dom", "na pewno będzie kochał całym sercem", "będzie wdzięczny" itp. Wolałabym (i pewnie nie tylko ja) konkrety typu goni kury/koty/motory, podkopuje się pod ogrodzeniem, ciągnie na smyczy jak parowóz, boi się wiatru czy startuje do innych psów. Bo jeśli się decyduję to chcę wiedzieć, co mnie czeka, czy dam radę.
Odległść - jak wyżej, tu bywa różnie. Chociaż zasadniczo ludzie wolą dojechać bliżej niż dalej po nowego domownika. A dla niezmotoryzowanych transport może być problematyczny.

Tak naprawdę to nie mamy obowiązku udostępniać czy rozsyłać po znajomych czegokolwiek. Decyzja powinna byc autonomiczna i nie wynikać z poczucia winy (że np. ja nie adoptuję, ale chociaż poślę dalej bo mi szkoda). Lepiej na tym naszym fb wrzucać mniej ale trafniej, znajomi/obserwujący niekoniecznie chcą być zasypani postami z biednymi pieskami/kotkami/szczurkami/skunksami/czy jeszcze innymi futrami.

Džaja
Posty: 69
Rejestracja: 09 maja 2017, 14:30
Imię psa: Kermit

Re: Dlaczego "udostępniam" tylko dobre zdjęcia psów, które mi się podobają?

Post autor: Džaja » 16 cze 2017, 10:13

Ja akurat adoptując mojego psa miałam ciężki wybór, bo jednocześnie w dwóch schroniskach były bardzo podobne psy, oba w moim typie, odległość ta sama itd. Oba znalazłam w ogłoszeniach (jakieś 100 km ode mnie były obie miejscowości). W dodatku zrezygnowałam wtedy z kupna psa rasowego, bo nie dogadałam się z hodowcą. Więc z jednej strony lepiej, że schroniska w ogóle to robią, bo nie każdy ma ochotę na wyprawę do schroniska osobiście, nie wiedząc jakie psy tam zastanie (ja np. czułabym się zobowiązana że muszę coś adoptować, a jednocześnie byłam zdecydowana na psa w typie charta, więc gdyby takiego nie było w moim schronisku, to wyszłabym z niczym).

No ale pomijając to wszystko, u mnie czynnikiem który zadecydował był obszerniejszy opis psa. Ten drugi był tylko lakonicznie opisany jednym zdaniem, i w dodatku to samo zdanie było w opisie każdego innego psa ogłaszanego przez to schronisko. Zresztą tak jest do tej pory - schronisko z którego wzięłam mojego psa bardzo dobrze opisuje je w ogłoszeniach, tylko właśnie zdjęcia są niedobre. Na przykład takie jak moje w tym wątku - z niego nie da się zobaczyć ani jakiej pies jest wielkości, ani jaką ma mniej więcej budowę - w zasadzie mógłby być nawet jamnikiem ;)

Drugi powód, dla którego zrezygnowałam z tamtego psa, to że w tle za nim było widać schronisko z pordzewiałymi prętami, jakiś stary zardzewiały łańcuch, zaniedbane podwórko. Sam pies wyglądał na chorego. Wiadomo, że w schroniskach się nie przelewa, ale gdyby to było napisane: "nie mamy kasy na remonty i leczenie, ten pies jest chory na to, to i to, proszę to wziąć pod uwagę przy adopcji", to może jego szansa byłaby nawet większa.
Ostatecznie jednak zadecydował lepszy kontakt z tym schroniskiem z którego wzięłam psa - od razu odpowiedzieli na moje pytanie i jeszcze coś tam byli w stanie o nim dodatkowo napisać, a od tych drugich dostałam tylko znowu te same lakoniczne odpowiedzi.

ODPOWIEDZ