Jak przebiegał Wasz psi Sylwester?

Tutaj rozmawiamy o różnych tematach mniej lub bardziej związanych z psami :)
czarnepotwory
Ekspert
Posty: 329
Rejestracja: 08 lut 2017, 19:00
Imię psa: Kluska, Gofer

Jak przebiegał Wasz psi Sylwester?

Post autor: czarnepotwory » 01 sty 2018, 12:02

Ja właściwie chcę trochę odreagować, bo u nas nie było łatwo. I Klusia i Gofer bardzo boją się fajerwerków. O tym wiedziałam i byłam przygotowana, że będę musiała jakoś im pomóc sobie z tym poradzić. Zgodnie z zaleceniem postanowiłam wcześniej wyjść z nimi na wieczorny spacer. Problem polegał na tym, że źle oszacowałam, jak wcześnie to"wcześniej" musi być. Wyszliśmy koło 21 i to okazało się być zdecydowanie za późno. Zdołaliśmy oddalić się jakieś 50, może 100 m od domu, gdy gdzieś w pobliżu ktoś odpalił pierwszą serię. Tę jeszcze jakoś przetrwaliśmy. Oba psy były na smyczach, przytrzymałam, daliśmy radę. Zanim zdążyłam zastanowić się, co dalej, odpaliła druga seria. Psy spanikowały. Utrzymanie na smyczach dwóch ok. 35-kilogramowych, spanikowanych psów nie jest łatwe. Przejście tych 100 m z powrotem do domu też nie. W domu psy też nie bardzo wiedziały, co ze sobą zrobić. Obecność gości w domu zeszła na dalszy plan. Podobnie jak jedzenie na stole. Psy szukały kryjówki. Gofer m. in. wsadził łeb do pralki w kotłowni. Pewnie miał ochotę wejść tam cały, ale jakoś wyczuł, że może być problem ze zmieszczeniem się tam. Ostatecznie znalazł sobie schronienie w brodziku prysznicowym. Klusia próbowała się schronić na kanapie. Ostatecznie jakiś azyl znalazła sobie w ciemnym, pustym pokoju mojego syna. Koniec końców, wieczorny spacer odbył się ok. 3. Wtedy już było w miarę cicho. Oba psiaki jeszcze dość niepewne. Klusia na smyczy, żeby nie panikowała i nie uciekała do domu. Gofer trzymający się cały czas bliziutko nas. I jeszcze bardziej przytulaśny niż zwykle.

Kurczę, dla psów (i innych zwierzaków) to jest naprawdę ciężki wieczór. Nie dość, że te fajerwerki są straszne, to jeszcze tak jest to rozciągnięte w czasie. Ta "rozrywka" dla naszych przyjaciół bywa koszmarem. Zapewne dla dzikich zwierząt też.

Sybla
Ekspert
Posty: 182
Rejestracja: 10 lut 2017, 15:13
Lokalizacja: Ostrołęka
Imię psa: DonDon

Re: Jak przebiegał Wasz psi Sylwester?

Post autor: Sybla » 02 sty 2018, 22:38

Ojej, biedactwa. Mam nadzieję, że już odreagowaliście cały ten stres. Przyznam, że miałam dużo obaw, bo nie wiedziałam, jak Don będzie reagował. Pojedyncze strzały w zeszłym tygodniu oszczekiwał, no ale jednak ciągła kanonada w nocy to co innego. Na nasze szczęście był głównie zaciekawiony, nawet sobie wskoczył na okno popatrzeć a kiedy poszliśmy do drugiego pokoju zerknąć na pokaz nad miastem to się wpakował na ręce (a rzadko mu się to zdarza) i obserwował kolorowe niebo. Początek wieczoru pies spędził na maltretowaniu piłeczką i kongiem ulubionej cioci Asi (mojej siostry), potem spał bo się zmęczył. Później oglądał z nami fajerwerki i znów poszedł się zdrzemnąć, najwyraźniej zdziwiony, że o takiej porze rodzina jeszcze nie w wyrku :)
W sumie to nie lubię Sylwestra. Jak też okolicznych 2 tygodni. Strzelanie petardami hukowymi to chyba jakaś forma chorego sportu regionalnego dla podpitych osobników. Od ponad tygodnia praktycznie nie chodzimy po parku, dziś spróbowaliśmy i zwijaliśmy się w trybie natychmiastowym, gdy kolejni kretyni rzucali petardy gdzie popadło. Bałam się, żeby im nie przyszło do głowy walnąć pod nogi albo co gorsze pod psa. Okolica totalnie wyczyszczona ze zwierząt, co mogło, to się wyniosło, nie ma ptaków, wiewiórek, wolnożyjących kotów. Spacerowicze z psami przemykają aby szybciej, bo petardo-terroryści "się bawią".

Emilia Doggo
Ekspert
Posty: 40
Rejestracja: 09 lut 2017, 16:14
Lokalizacja: Toruń, Poznań
Imię psa: Happy, Wera, Meia
Kontakt:

Re: Jak przebiegał Wasz psi Sylwester?

Post autor: Emilia Doggo » 04 sty 2018, 23:17

My na szczęście spędziliśmy Sylwestra na wsi. Były huki, ale domek był tak daleko, że nawet Meia nie stwierdziła, że jest się czym przejmować, więc myślę, że wyszło to nawet ze szkoleniowym pożytkiem dla niej. Zapobiegawczo ostatni spacer zrobiłam po 23, założyłam, że wszyscy będą już oszczędzać arsenał na "godzinę zero".
Doggo - Emilia Prusevicius - Toruń, Poznań, KURSY ONLINE - CAŁA POLSKA
516-635-847
doggo@doggo.eu
www.doggo.eu

Luki 150
Posty: 56
Rejestracja: 17 paź 2017, 22:25
Imię psa: Dante

Re: Jak przebiegał Wasz psi Sylwester?

Post autor: Luki 150 » 10 sty 2018, 8:38

U mnie Dante zgodnie z zaleceniami na psim przedszkolu już z 2, 3 miesiące wcześniej i co jakiś czas miał puszczane fajerwerki z Japonii (najbardziej straszne) coraz głośniej przy czym próbowałem pozytywne skojarzenia wywołać bawiąc się z nim i podając smakołyki. W dniu sylwestra kilkoma szczeknieciami i nie za każdym razem a właściwie sporadycznie reagował tylko na wybuchy bardzo blisko bloku (jeden nawet na klatce schodowej :x) wyszedłem z nim ok 23:50. Zero reakcji na fajerwerki. Starałem się też w porę odwracać jego uwagę i też pozytywnie mu to kojarzyć. Następnie wziąłem gryzak i przez 30 min intensywnego strzelania siedział mi na kolanach i sobie go gryzl. Oceniam na 5

Ala od Jazza
Ekspert
Posty: 314
Rejestracja: 08 lut 2017, 13:23
Imię psa: Jazz i Cliff

Re: Jak przebiegał Wasz psi Sylwester?

Post autor: Ala od Jazza » 15 lut 2018, 14:38

Luki150 pisze:wyszedłem z nim ok 23:50. Zero reakcji na fajerwerki.
Staraj się na przyszłośc tak nie eksperymentować - super, że Twój psiak się nie bał aż tak bardzo, ale wychodzą co tej porze kusisz los. Jeśli zdarzyłoby się tak, że petarda wybuchłaby gdzieś blisko Was, Twój pies mógłby nabrać traumy do końca życia.

Najlepiej ostatni spacer robić koło 16:00-17:00, a potem dopiero koło 3:00-4:00, jak już nikt nie strzela.

ODPOWIEDZ